BACKSTREET BOYS W POLSCE

 

 

 

 

 

                Wiadomość o przyjeździe pięciu szałowych chłopców z Florydy wywołała istną burzę w naszym kraju. Backstreet Boys mieli zagrać u nas kilka koncertów i fanki z niecierpliwością czekały na dzień przyjazdu swoich ulubieńców. Wreszcie nadszedł upragniony dzień przyjazdu co wcześniej wydawało się niemożliwe stało się prawdziwe. Dla wielu z zespołu Backstret Boys. Dla nich piąty września okazał się dniem niezwykłym. Kilkanaście minut przed godziną drugą, samolot z pięcioma chłopakami z Orlando wylądował na lotnisku w Warszawie.


                Na swoich ulubieńców czekała już grupa szczęśliwych dziewczyn. Za każdym razem kiedy jakiś pasażer ukazywał się w drzwiach sali przylotów, rozległy się piski, krzyki i płacz. Fanki z wypisanymi imionami swoich idoli, zaczęły śpiewać przebój „We’ve Got It Goin On”. Wywołały tym niemałą sensację wśród oczekujących. Nagle jakaś pani z obsługi lotniska krzyknęła: „Już wyszli!” W tym momencie fotoreporterzy, dziennikarze no i , oczywiście dziewczyny rzucili się do drzwi. Najbardziej oddane wielbicielki próbowały przechytrzyć ochroniarzy i policjantów. Łapały ich za ręce, rzucały maskotkami tylko po to , żeby przerwać kordon.

                Kiedy Backstreet Boys znaleźli się w poczekalni terminalu lotniska krajowego, udało nam się do nich dostać. Zamieniliśmy z nimi kilka słów- byli ciekawi jak będzie wyglądała ich trasa po Polsce, jak przyjmą ich fani. Kiedy powiedzieliśmy im, że są u nas bardzo popularni, byli naprawdę zaskoczeni. Mimo zmęczenia podróżą udzielili jeszcze krótkiego wywiadu dla telewizji. Potem, w oczekiwaniu na samolot do Poznania, każdy z nich zajął się swoimi sprawami. Kev przeglądał polskie BRAVO, B-Rok zaczął się wygłupiać z A.J.-em, Howie d. Usiadł w kąciku, a Nick zaczął grać na komputerze, z którym nigdy się nie rozstaje.

                W poznaniu przed hotelem, czekała już na Backstreet Boys grupka wielbicieli- łowców autografów. Wieczorem hala poznańskiej Areny zapełniona była po brzegi. Jako support koncert rozpoczął K.A.S.A. Mimo to dziewczyny nie przestawały krzyczeć: „Backstreet Boys!” Kiedy wreszcie piątka chłopaków pojawiła się na scenie, oszalałe rzucały w nich maskotkami. Ponad sto pięćdziesiąt rozhisteryzowanych fanek zemdlało podczas koncertu. Pod koniec show wszystkie rzeczy chłopców były pakowane wprost z ich garderoby. Po jednym zaledwie bisie artyści wskoczyli do samochodu i szybko odjechali.

                Po powrocie do hotelu Kev, B-Rok i Nick poszli do swoich pokoi. Natomiast A.J. i Howie D. Wpólnie z polską ekipą bawili się w hotelowym klubie. Śpiewali, tańczyli i wcale nie mieli ochoty iść spać.

                Następnego dnia rano wyjechali do Katowic. Przed hotelem czekała już na nich spora grupa fanów. Przed wieczornym koncertem zgromadzona w Spodku zaczęła się już niecierpliwić, bowiem K.A.S.A. wystąpił zbyt wcześnie i na Backstreet Boysów trzeba było trochę dziewczyn podarło ochroniarzowi koszulkę. To wprost nieprawdopodobne, że na jedno magiczne zaklęcie BSB –„Kochamy Was!”- widownia reagowała aż takim szaleństwem.

                Po koncercie artyści powtórzyli sztuczkę z poznania i wymknęli się niepostrzeżenie. Po krótkim odpoczynku w hotelu, wyjechali do Sopotu.  

                Deszczowa prawdziwie jesienna pogoda przywitała chłopaków w Sopocie. W hotelu, gdzie mieli nocować, czekała już gromadka dziewczyn. Skakały i płakały ze szczęścia za każdym razem, kiedy udało im się dostać autograf i zrobić zdjęcie. Najbardziej oblegany był Nick, a potem B-Rok i reszta. Kiedy dotarliśmy do hotelu, powiedziano nam, że będziemy mogli porozmawiać z chłopakami po obiedzie. Najpierw czekała ich rozmowa z japońskimi dziennikarzami. Zmęczeni, ale uśmiechnięci, zeszli do sali konferencyjnej. Wypytywani o najdrobniejsze szczegóły, nawet o numery butów, Backstreet Boysi opowiadali chętnie i szczerze. Wywiad jednak tak się przedłużył, że dla nas chłopcy mieli dosłownie kilka minut. Powiedzieli nam, że naprawdę są pod wrażeniem polskich fanów. „Publiczność polskich fanów jest tak fantastyczna ,że wstępują w nas nowe siły”- powiedział Kev. „znamy też kilka polskich słów np. kochamy was, dzień dobry, dziękuję bardzo”- dodali a howie krzyknął:” kiełbasa!” Każdy z chłopaków podkreślał, że wsparcie i pomoc ze strony rodziny są dla nich bardzo ważne.   

                Niestety, trzeba było przerwać rozmowę, bo chłopcy musieli błyskawicznie spakować się na koncert. W biegu zjedli jeszcze jakieś kanapki i po kolei wychodzili z autokaru. My postanowiliśmy zjawić się w Operze Leśnej przed nimi.

                Od rana przed bramą opery zaczęły gromadzić się dziewczyny. Nie przestraszyły się wiatru i deszczu. Po siedemnastej przy wejściu czekał już gęsty tłum. Głośne okrzyki z pewnością można było usłyszeć daleko od Opery łeśnej. Mniej więcej po godzinie przyjechał zespół. Duża grupa fanek w sobie tylko znany sposób zdołała przedostać się przez blokadę ochroniarzy. Na widok Nicka wiele dziewczyn zaczęło płakać. Wokaliści znaleźli trochę czasu na spotkanie z najmłodszą fanką. Pięcioletnia Diana przyjechała  z mamą na koncert aż z Niemiec.

 

Po śmierci taty, który zginął w wypadku samochodowym, dziewczynka stała się zamknięta i smutna. Jej mam zauważyła, że zawsze, kiedy mała oglądała w telewizji BSB, poprawiał jej się nastrój. Kiedy dowiedzieli się o tym wokaliści, od razu zaprzyjaźnili się z najmłodszą wielbicielką. Kev, który sam stracił ojca, wzruszył się najbardziej. Artyści porozmawiali z małą, a mama, widząc rozpromienioną córeczkę, z  wdzięczności obiecała chłopcom skórzane kurtki według własnego projektu.

      

          Niedługo potem artyści znaleźli się w przytulnym bufecie za kulisami. „Gdzie jest to jedzonko?”- dopytywał się godny Nick. Howie D. Skusił się na kurczaka, A.J. wybrał sałatki, a Kev wypił kawę i zjadł parę ciastek sezamowych. Jednak publiczność wykazywała coraz mniejszą cierpliwość. Nawet K.A.S.A.nie był wstanie dłużej zabawiać widowni. Emocje tak rozgrzały fanów, że mnóstwo dziewczyn, mimo chłodu rozebrały się do koszulek z krótkim rękawami. Backstreet Boys zaintonowali „ We’vo Got It Goin On”, a publiczność zaczęła śpiewać z nimi. W ciemnościach świeciły bransoletki. Kołysały się wielkie transparenty, pulsowały podświetlone serduszka u najbardziej zagorzałych wielbicielek. Do ballady „ I’ll Never Break Your Heart” chłopcy wybrali trzy kandydatki. Dostały one róże i zatańczyły na scenie u boku BSB. Kiedy chłopcy śpiewali „ Boys Will Be Boys”, na widok ich gołych torsów rozległ się przeraźliwy pisk. Nick zachęcony taką reakcją fanek, próbował przejść przez barierkę i podejść bliżej. Ochroniarze jednak mu na to nie chcieli pozwolić. „Kochamy cię Nick!”- krzyczały fanki. 

              Największym hitem był oczywiście „Get Down”. Najpierw chłopaki zaczęli się wygłupiać i podśpiewywać a capella. Dopiero później dali popis. Upadli na kolana, potem nagle się poderwalii zaczęli świetnie tańczyć. Dużą niespodzianką była dla nich „złota” i „platynowa płyta”, którą otrzymali za ostatni album. „Dziękujemy bardzo!” =wykrztusili wzruszeni Backstreet Boysi. Na zakończenie wykonali jeszcze raz „Get Down” i szybko odjechali z Opery Leśnej. Tutaj, podobnie jak na poprzednich koncertach, publiczność nie chciała uwierzyć, że zespół już pojechał do hotelu. Fanki zatarasowały drogę do wyjścia i chciały się przedostać do barierki do zaparkowanego autokaru. Tłum nie reagował na komunikaty przez megafon. „Rozchodźcie się spokojnie do domów, zespołu już nie mam w Operze Leśnej.”- nawoływali organizatorzy. Ochroniarze wyciągali omdlałe dziewczyny, a lekarze natychmiast udzielali im pomocy. „Słuchajcie, jest już złamana noga! Rozchodźcie się spokojnie, zespół odjechał do hotelu”. W tym momencie nie było jeszcze wiadomo, że wyciągnięta dziewczyna z tłumu jest w ciężkim stanie Po dziesięciu minutach była już w szpitalu. Dopiero po pewnym czasie tłum fanów rozszedł się do domów. Backstreet Boysi  zaś wyjechali do Lublina.

                Około ósmej byli na miejscu. Zaskoczyło ich, że przed hotelem nie spotkali żadnych fanów. Zresztą do końca nie było wiadomo czy koncert Backstreet Boysów się odbędzie. Wiele wcześniejszych imprez zostało tu odwołanych z powodu kiepskiej pogody. Chłopcy postanowili jednak wystąpić. Na stadionie MKS-u przygotowania do wieczornego show bardzo się opóźniły. Artyści skorzystali z okazji i najnormalniej na świecie zaczęli sobie grać w piłkę na boisku. Potworna ulewa nie wystraszyła wiernych fanów i samych wykonawców. Stojące po kostki w błocie dziewczyny piszczały w niebogłosy. Po występie artyści także wymknęli się swoim fanom. Zjedli uroczystą kolację z prezydentem Lublina, dostali nawet puchar i honorowe obywatelstwo miasta.

                Warszawa- przed nimi ostatni dzień i ostatni koncert. Godzinę przyjazdu i nazwę hotelu utrzymywano w tajemnicy. Dzięki temu Backstreet Boys mogli spokojnie wysiąść z autokaru. Widać było, że są zmęczeni. A.J. np. powiedział do swojej mamy: „Mamo ja idę spać”. W odpowiedzi usłyszał: „Nie, musisz wziąć prysznic, a o trzeciej masz być w hotelu na dole.”

                My czekaliśmy na nich w pubie hotelu Sheraton. Tu właśnie w urokliwej scenerii lat sześćdziesiątych, przesiąkniętej duchem Elvisa Presleya, chłopcy z BSB opowiadali nam o swoich planach i o tym, jak bardzo zadowoleni są z ciepłego przyjęcia. Z chęcia pozowali też do zdjęć.

Na trzy tygodnie przed koncertem tłu  ludzi okupował już wejście do Colloseum. Bezduszni ochroniarze nie pozwali wnosić maskotek, sprawdzali zawartość plecaków. Backstreet Boys przyjechali na miejsce, kiedy już zrobiło się ciemno.

                „Chyba zemdleję!”, „Kocham B-roka- A ty?”, „ Czy dobrze wyglądam?”- pytały się nawzajem Monika, Justyna i Ewa, trzy dziewczyny, które w  BRAVO wygrały spotkanie z zespołem. Kiedy artyści wyszli do nich z garderoby, dziewczyny popłakały się ze szczęścia. Potem wszystko rozegrało się błyskawicznie,. Zespół rozpoczął swój show. Na widok tańczących na scenie chłopaków dziewczyny chciały przełamać barierkę. Ochroniarze zaczęli polewać woda rozgrzany tłum. Po ostatnim bisie Backstreet Boys wskoczyli do samochodu i odjechali. Nazajutrz odlecieli do Hiszpani.

                Teraz uwaga! Zanim przeczytacie ostanie zdanie, lepiej usiądźcie, bo naprawdę zemdleć z wrażenia. Backstreet Boysom tak bardzo się spodobała tras po Polsce, że chcą wrócić na dłuższe tournee. Być może spotkamy się już wkrótce.

 

 

WRÓĆ